WYWIAD: Proch Pionki

Przed Wami kolejny autorski materiał. Tym razem rozmowa przeprowadzona z kibicami Prochu Pionki. Wywiad został opublikowany w maju 2015 roku w drugim numerze fanzina „Mazowieccy Kibice”. W opublikowanym wpisie znajdziecie wiele ciekawych informacji o tej ekipie działającej w okolicach Radomia.

Jakie były początki ruchu kibicowskiego w Pionkach? Kiedy pojawił się zorganizowany doping?
Początek był dość banalny. Zaczęło się od tego, że na jesień 1992 roku drużyna Prochu grała bardzo dobrze (efektem było mistrzostwo ” okręgówki ” i późniejszy awans do 3 ligi). Prekursorami ruchu kibicowskiego było trzech…pijaczków, którzy siedzieli na trybunie od kościoła na środku pod drzewem. Tam w przerwach między popijaniem winka prowadzili doping dla Prochu. Jeden z nich miał szalik. To był koleś, który jako pierwszy zaczął chodzić w szaliku na mecze. Sytuacja zaczęła poprawiać się na wiosnę ’93. Drużyna wygrywała mecz za meczem. Zaczął się pojawiać młyn. Na początku było to jakieś 20 osób. Były już nieśmiałe próby dopingu. Trzeba przyznać, że prym wiedli wtedy ci pijaczkowie. Przełomowym meczem był baraż o wejście do 3 ligi ze Stalą Kraśnik. Na ten mecz zostały uszyte flagi (w sumie to zrobione z prześcieradeł i pomalowane farbą olejną), zakupione zostały petardy, zrobione konfetti. Nasz młyn liczył jakieś 80 osób (w tym było 5 kibiców Radomiaka). Na tym meczu też po raz pierwszy pojawili się kibice gości. Dość konkretna 50 osobowa ekipa – każdy w szaliku i z kilkoma flagami (podczas meczu nawet jeden z kibiców z Kraśnika wbiegł na boisko z zamiarem pobicia sędziego). Po wygranym 1:0 meczu doszło do małego starcia z kibicami Stali pod ich autokarem (zakończonego naszym zwycięstwem), ale trzeba przyznać że prym wiedli w tym kibice Radomiaka walczący po naszej stronie. Tydzień później był wyjazd do Kraśnika. Był to ostatni wyjazd zorganizowany przez klub. Na miejsce zbiórki pod halą stawiło się około 50 kibiców i 30 pikników. W Kraśniku, gdy podjechaliśmy pod stadion od razu zostaliśmy zaatakowani przez miejscowych. Musieliśmy się wycofać do autokaru. Nasz „prekursor” podczas tego starcia stracił jedyny szalik, jaki wtedy mieliśmy. Cały mecz to nerwówka. Zakończył się wynikiem 0:0 (dającym nam awans), co rozwścieczyło miejscowych kibiców. Nas z awansu do 3 ligi cieszyło się 20, a ludzi z Kraśnika wkurzonych na nas było 3-4 tysiące. W ogóle cały stadion zionął do nas nienawiścią. Po meczu policja eskortowała naszą 20 do autokaru, przed którym czekało jakieś 300 kibiców Stali, którzy chcieli nas obić (naprawdę nie przesadzam). Dostało się jedynie paru pionkowskim piknikom, którzy przez tłum miejscowych przebijali się do autokaru. Po pewnym czasie odjechaliśmy. Pamiętam, że cała drogę powrotną darliśmy ryja w autokarze na złość piknikom. Był to ostatni wyjazd, na jaki pojechaliśmy razem z piknikami.

Jesteście doświadczoną ekipą. Od kiedy wasze pokolenie zaczęło ogarniać doping na Prochu?
Wszystko zostało uzgodnione na przełomie 2012/2013 roku, po burzliwych rozmowach ze starszyzną, razem doszliśmy do porozumienia o przekazanie nam przysłowiowej pałeczki. Tak więc, od roku 2013 do teraz wszystkim zajmuje się młodzież. Dodam tylko, że dużą rolę odegrała tutaj presja ze strony smutnych panów wywierana na starszyznę, przez co na każdym kroku sypały się mandaty i wnioski do sądu.

Jak obecnie wygląda sytuacja w Pionkach? Podczas ostatniej rozmowy napisaliście, że jesteście zmuszeni do zawieszenia działalności na meczach u siebie przez nadgorliwość wąsów.
Tak, zostaliśmy zmuszeni do zawieszenia działalności, ze względu na nagminną ingerencję psów w naszą stronę na meczach rozgrywanych u siebie. Kwity za byle „ kurwę, chuja„ to pikuś, ciągłe nagrywanie robienie zdjęć, śledzenie, nawiedzanie w domach, szkołach itp. (W tym momencie pozdrawiam i życzę wytrwałości wszystkim mniejszym ekipom, które spotyka to samo co nas, nie jest łatwo, ale walczyć trzeba). Kilka miesięcy przerwy dało się we znaki, teraz każdy jest głodny starej dobrej atmosfery, mamy zamiar wrócić, ale czy nam się to uda, dowiemy się dopiero po kilku meczach. Osobiście szczerzę wątpię, żeby smutni nam odpuścili.

Z jakimi ekipami macie obecnie dobre kontakty, a które możemy zaliczyć do waszych największych kos? Możecie też w kilku słowach opisać relacje z ekipami, z którymi wasza droga się już rozeszła?
Zacznę od końca. Jeśli chodzi o największe kosy są to MKS Kozienice, Broń Radom, Powiślanka Lipsko, Zwolenianka Zwoleń. Dobre kontakty utrzymujemy z Radomiakiem Radom i chłopakami z Polonii Iłża. Nic nas nie łączy z byłą zgodą Szydłowianką Szydłowiec, której podziękowaliśmy za te lata, które nas łączyły.. to tyle w temacie relacji na linii Pionki – Szydłowiec.

W waszym mieście działa naszym zdaniem najlepszy FC Radomiaka. Siłą rzeczy zapewne działacie również na Radomiaku. Opiszesz w kilku słowach, jak to wygląda?
Historię FC Pionki można zacząć od momentu kiedy to młodsze pokolenie zaczęło aktywnie udzielać się na Radomiaku, czyli około 2010 roku. Fan Club działał już wcześniej, ale nie było to brane tak poważnie, jak teraz, ponieważ dla starszych liczył się tylko Proch, a Radomiak to było oderwanie od buraczanej ligi. Kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę na Radomiaku wielu osobom się to nie podobało. Można nawet zaryzykować stwierdzeniu, że byli nastawieni Anty Radomiak. Gdy już wkręciliśmy się w to postanowiliśmy nie łączyć spraw Prochu i FC razem. Po prostu dwie oddzielne grupy, ale te same osoby. Są tacy, którzy nie działają na Prochu i liczy się tylko Radomiak, także są osoby działające tylko na Prochu, nie uczestniczące w sprawach FC. Ogólnie FC udziela się na każdej płaszczyźnie kibicowskiej. Jesteśmy aktywni wszędzie gdzie się da. Od meczy u siebie poprzez wyjazdy, aż po różne akcję chuligańskie. Z dużym naciskiem na to trzecie.

Ostatnie lata były dla Was bardzo udane. Macie za sobą kilka awantur i innych sportowych wydarzeń. Jak je wspominacie, bo na pewno jest do czego wracać pamięcią? Możecie opisać jedną, która najlepiej zapadła wam w pamięci?
Rzeczywiście ostatnie lata zapisały się w historii ruchu kibicowskiego w Pionkach, jako najaktywniejsze i najciekawsze. Oronka Orońsko – PROCH PIONKI: jednostronna awantura, u nas walczy 30 osób + Szydłowianka. Wynik: Cały stadion ok. 150 osób przegoniony. PROCH PIONKI – Zwolenianka Zwoleń: wyrównana walka, udział bierze około 40 osób, w tym po przeciwnej stronie Powiślanka Lipsko & Zwolenianka Zwoleń  & MKS Kozienice. Powiślanka Lipsko – PROCH PIONKI: odpuszczamy wyjazd na rzecz MKSu, gdzie wjeżdżamy im pod bramy w 15 osób młodego składu. Minuta wyrównanej walki i zawijka przed psami oraz narastającymi siłami kibiców MKSu ze sprzętem. PROCH PIONKI – Oskar Przysucha: 5×5 – nasze zwycięstwo. 

Jak obecnie wygląda sytuacja z waszymi wyjazdami? Przy okazji może przybliżycie czytelnikom ten, który najlepiej wspominacie?
Sytuacja z naszymi wyjazdami, jeśli chodzi o organizację nie jest zła. Od kilku rund zaliczamy podróże własnymi autami, gdyż możliwość wynajęcia autokarów jest nie możliwa ze względu na interweniowanie policji u przewoźników pod groźbą nagminnego kontrolowania i wlepiania mandatów wyssanych z palca. Średnia wyjazdowa to 25 osób. Najlepiej wspominany przez nas wyjazd to na pewno druga odsłona meczu barażowego o wejście do IV ligi z Pogonią II Siedlce. Pełnym autokarem (po raz pierwszy od dłuższego czasu, z wiadomych przyczyn) wybieramy się na najdalszy wyjazd w trakcie naszej kilkuletniej działalności. W obie strony zaliczyliśmy ok. 300 km. Na sektorze w sumie 70 osób, w tym 3 przyjaciół z Jodły Jedlnia. Wielkie dzięki! Przez cały mecz prowadzimy super doping. Mimo, że na tablicy widniało 0:7, to i tak atmosfera była zajebista. Robimy użytek z „machajek” i bawimy się do samego końca. Po ostatnim gwizdku dziękujemy piłkarzom za walkę, ambicję, serię 11 meczów bez porażki i za cały sezon. Niestety pozostajemy na kolejny rok w okręgówce, ale na pewno będzie tutaj gorąco.

Kiedyś sporo ultrasowaliście, jednak od dłuższego czasu nic nie dzieję pod tym względem na waszych meczach. Z czego to wynika?
Grupa ALKOULTRAS’12 miała bardzo intensywną i szybko zawieszoną działalność. Wynika to po raz kolejny z uprzykrzania życia ULTRASOM przez policję, która wypisywała nie raz mandaty od 500zł do 900zł.. kwity sięgały najczęściej dużo więcej niż budżet inwestowany w same oprawy.. władze klubu również nie ułatwiały chłopakom życia, przez co grupa zawiesiła działalność.

Co sądzicie o innych ekipach działających na Mazowszu? Które waszym zdaniem zasługują na wyróżnienie i dlaczego?
Ekipy z Mazowsza, z którymi mieliśmy do czynienia nie robią na nas żadnego wrażenia, jeśli chodzi o wyróżnienie, zasługuje na nie Mazovia Mińsk Mazowiecki, chociażby za konkretne oprawy.

Jakiś czas temu ostro ruszyliście w Pionkach z treningami z niemałym efektem. Jakimi sukcesami możecie się pochwalić?
Stowarzyszenie Sportów Walki „ SPARTA Pionki„ – jest to młoda sekcja MMA, która coraz bardziej zwiększa głód sukcesów na polach walki. Możemy pochwalić się złotymi, srebrnymi i brązowymi medalami AMATORSKIEJ LIGI MMA, w Chełmie czy też Żyrardowie. Cały czas brniemy do przodu, każdy ma swój cel do którego dąży i na pewno osiągnie go dzięki ciężkiej pracy. W sekcji jest bardzo dużo chłopaków będących na meczach Prochu. Warto wspomnieć, że to z inicjatywy młodzieży i dzięki nim powstała SPARTA. Zachęcamy wszystkich do aktywnego trybu życia!

Ten wpis został opublikowany w kategorii WYWIADY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *