WYWIAD: Mazovia Mińsk Mazowiecki

W ramach rekompensaty za długą przerwę w działaniu portalu publikujemy kolejny wywiad. Tym razem z kibicami mińskiej Mazovii. Wywiad został opublikowany w maju 2015 roku w drugim numerze fanzina „Mazowieccy Kibice”. Zachęcamy do zapoznania się z rozmową z ekipą, która od kilku lat na Mazowszu prezentuje dość wyrównany poziom.

Jakie były początki ruchu kibicowskiego w Mińsku?
Pierwsi kibice na stadionie przy ul. Sportowej pojawili się na początku lat 90 i kręcili młyn przez kilka lat, później nastał kryzys i brak kibiców. Ponownie młyn na MKS pojawił się w 2000 roku. Wtedy pojawiły się pierwsze flagi na płot, pierwsze szale oraz organizowanie pierwszych wyjazdów. Na dodatek doszły derby powiatu między mińską Mazovią i Jutrzenką Cegłów. Mecze te wzbudzały duże zainteresowanie wśród kibiców obu drużyn, tym bardziej że w tamtych czasach w lidze okręgowej byli jedynymi szalikowcami. Największą porażką dla kibiców Mazovii był wyjazd do Radzymina, gdzie wybrało się kilka osób. Na początku spotkania fani Mazy zostają zaatakowani przez kilkunastoosobową grupę i tracą w wyniku tego wszystkie flagi! Na koniec rundy wiosennej 2001/2002 mińszczanie zaliczyli pomeczową awanturę na własnym obiekcie z kibicami Płomienia Dębe Wielkie, z którego fani Mazy wyszli zwycięsko. W sezonie 2003/2004 ma miejsce prawdziwy najazd kibiców Mazovii do Wesołej. Na terenie rywala stawia się około 150 sympatyków mińskiego klubu, z czego zostaje utworzony młyn ponad 50 szala. W 2002 roku powstała oficjalna grupa ultras, która przyjęła nazwę ContraBanda’02 i zajmowała się przygotowywaniem opraw. Dwa lata później powstała wyjazdowo-melanżowa grupa EM’04. W latach 2003 – 2005 na linii Mazovia – OKS Otwock istniała zgoda. Najlepszy okres ruchu kibicowskiego w Mińsku zaczął się od 2006 roku. Liczniejszy młyn, efektowne oprawy oraz dobre liczby na wyjazdowym szlaku. Warto wspomnieć mecze derbowe z Jutrzenką Cegłów i Victorią Kałuszyn, które w tamtych latach elektryzowały cały powiat miński. W sezonie 2006/2007 chłopakom udało skroić się flagę Jutrzenki Cegłów. W tamtych latach istniały układy z Pogonią Grodzisk i Hutnikiem Huta Czechy, które my jako nowa, młoda ekipa odnowiliśmy. Niestety przyszedł czas kryzysu i stara gwardia zawiesiła działalność w 2009 roku. Od tamtej pory do listopada 2010 na Sportowej była cisza.

Wielu stawia Was w czołówce ekip na Mazowszu. Od kiedy wasze pokolenie zaczęło ogarniać doping na Mazovii?
Nasza kadencja zaczęła się 21 listopada 2010 roku na meczu z Sępem Żelechów. Od tego dnia na ul. Sportowej ponownie pojawił się regularny doping i rozwinęła się ultraska.

Jak obecnie wygląda sytuacja w Mińsku? Macie jakieś problemy z wąsami czy działaczami?
Z poprzednim zarządem nie raz byliśmy na wojennej stopie, dopiero na koniec ich działalności stosunki nieco się poprawiły. W przerwie zimowej wybrano nowych działaczy, na których pozytywne efekty pracy nie trzeba było czekać długo, póki co relacje z nimi mógłbym określić jako bardzo dobre. Ci drudzy zaś, od kiedy awansowaliśmy starają się wyrobić o sobie jeszcze gorsze zdanie, niż mieli dotychczas. Kamerowanie, patrolowanie osiedli w okolicach stadionu, wlepianie mandatów z błahych powodów, prześladowanie osób, którzy mieli z nimi kiedyś do czynienia zaczęło być rutyną. Dzięki ich działalności parę osób musiało zrezygnować z dopingowania Mazovii na Sportowej.

Z jakimi ekipami macie obecnie dobre kontakty, a które możemy zaliczyć do waszych największych kos? W tym sezonie coraz częściej widać was w towarzystwie sympatyków Pogoni Grodzisk.
Oficjalnie łączy nas układ z Hutnikiem Huta Czechy i Pogonią Grodzisk. Układy istnieją od 3 lat. W rundzie jesiennej pojawił się kontakt z ekipą Pogoni Siedlce, z którymi mieliśmy okazję zaliczyć parę meczów, zarówno w Siedlcach jak i wyjazdowych. Obowiązujący obecnie pakt warszawski zawiesił nasze dotychczasowe kosy, mimo to nie poklepujemy się po plecach z koalicją OPVKJC.

Ostatnie lata były dla Was bardzo udane. Coraz więcej osób chodzi na mecze, prezentujecie estetyczne oprawy, w dobrych liczbach pojawiacie się na wyjazdach. Co było kluczem do sukcesu?
Według mnie kluczem do sukcesu było to, że mimo kryzysów, które nam się zdarzały nigdy się nie poddaliśmy, nie zawieszaliśmy działalności tylko uparcie chodziliśmy i jeździliśmy na mecze oraz nakręcaliśmy towarzystwo do przychodzenia na MKS. Dużo ekip, które mają gorszy okres odpuszcza albo całkowicie, albo przynajmniej na jakiś czas. Na pewno wpływ na to ma również sama marka Mazovii na mieście, którą wyrobili nasi starsi koledzy lata temu, a teraz robimy to my. Każda osoba w Mińsku wie, że istniał młyn na Mazovii w przeszłości i wie, że istnieje nadal. Mamy również takie swoje przekonanie, że niezależnie od tego ile jest osób na meczu u siebie doping po prostu musi być. Chcemy, aby ludzie widzieli, że doping na Sportowej to coś stałego i zawsze mogą stanąć koło nas i dopingować. 

Obecnie jesteście jedną z lepszych wyjazdowych ekip na Mazowszu. Możesz przybliżyć czytelnikom wyjazd, który najlepiej zapadł wam w pamięci?
Na pewno warto wspomnieć o naszym najliczniejszym wyjeździe i ogólnie najliczniejszym wyjeździe w historii ruchu kibicowskiego w Mińsku, czyli wyjazd w 140 osób do Kałuszyna. Każdy wyjazd na mecz derbowy do Kałuszyna był rzecz jasna szczególnym wyjazdem, ale ten w 140 osób był zdecydowanie najlepszy z naszej strony. Jeśli chodzi o klimat to zawsze dobrze będę wspominał wyjazdy na HHC, wiadomo mecz
przyjaźni, czyli dużo alkoholu i rodzinna atmosfera. W okręgówce poza wyjazdami na Derby i na HHC ciężko wyróżnić pozostałe wyprawy, gdyż tylko my, Hutnik i Victoria posiadaliśmy aktywną grupę kibiców. Jeśli chodzi o nasze dotychczasowe wyjazdy w IV lidze to wyróżnię Wołomin, gdzie zapełniliśmy cała klatkę i zrobiliśmy oprawę, na razie nasz najdalszy wyjazd podczas działalności, czyli Mławę oraz ostatni wyjazd do Warszawy na Olimpię. Po latach tułaczki po mniejszych miejscowościach nareszcie mamy okazję do zwiedzenia ciekawych miejsc na mapie Mazowsza.

Pochwaliliśmy was już za bardzo dobre wyjazdy. Teraz przyszła pora na ruch ultras, tutaj również odnotowaliście ogromny progres i możecie się pochwalić efektownymi choreografiami. Ile czasu zajmuje wam przygotowanie oprawy, ile osób się tym zajmuje, skąd bierzecie środki na ich przygotowanie, która waszym zdaniem wyszła najlepiej?
Ciężko określić ile czasu zajmuje nam przygotowanie choreografii. Duży wpływ na to ma dyspozycja czasowa członków naszej grupy ultras, która liczy 7 osób. Na przykład ostatnie trzy oprawy derbowe robiliśmy na raty średnio po 2 godziny na hali, a już oprawę przygotowaną wspólnie z Pogonią Grodzisk w Wołominie zrobiliśmy bardzo szybko w jeden dzień. Z każdą kolejną oprawą wszystko zajmuje nam mniej czasu, mamy większe obycie ze sprejami itp. Środki na przygotowanie opraw czerpiemy w zdecydowanej większości ze sprzedaży gadżetów. Kiedyś robiliśmy zbiórki pieniędzy na meczach u siebie, ale z czasem zobaczyliśmy, że mija się to z celem i nie przynosi spodziewanych efektów. Moim zdaniem naszą najlepszą oprawą jest „Nie przyszliśmy tu po to by mieć raj na ziemi”, która zajmowała wysokie miejsca w różnych rankingach na najlepsze choreografie w Polsce. Warto wyróżnić również „Nie ma takiej mocy jak w złości i gniewie” oraz „Oldschool”. Ogólnie uważam, że wszystkie oprawy trzymają odpowiedni poziom i na pewno za żadną z nich się nie wstydzimy.

Co sądzicie o innych ekipach działających na Mazowszu? Które waszym zdaniem zasługują na wyróżnienie i dlaczego?
Skupię się na niższych ligach. Na pewno Bzura Chodaków zasługuje na duże wyróżnienie, w ostatnim czasie stała, dobra forma wyjazdowa. Jeśli chodzi o moje osobiste wrażenie to podczas czterech lat chodzenia na Sportową nie widziałem u nas w klatce lepszej jakościowo ekipy niż oni. Wyróżnić należy również Bug Wyszków, gdy się zmobilizują potrafią zrobić konkretny wyjazd. Miałem okazję przekonać się o tym, gdy zawitali na Sportową. To dwie ekipy wyróżniające się w naszej lidze (grupa północna). Z kolei w grupie południowej IV ligi na wyróżnienie zasługuje Hutnik Warszawa. Z ekip z wyższych lig można wyróżnić Pogoń Siedlce, Dolcan Ząbki, Wisłę Płock, Radomiak Radom.

Jak wygląda wasza działalność w aspektach sportowych? Organizujecie sobie jakieś wspólne treningi? Macie na koncie już jakieś wspólne akcje?
Wspólnych treningów póki co nie organizujemy, gdyż po prostu nie mamy gdzie. Pojedyncze osoby trenują sporty walki, sporo osób lata na siłownie. W ostatnim czasie Bracia z Grodziska mocno wkręcili się w sportowy klimat i razem z nimi będziemy działać w tym temacie. Sportowe akcje? Niby można wymienić wyjazd na Broń Radom, gdzie zostaliśmy obrzuceni kamieniami. Poza tym nic, zaczęliśmy działalność w momencie obowiązywania paktu warszawskiego, a nasze wyjazdy póki co nie obejmowały niebezpiecznych rejonów.

Jakie macie plany na najbliższe miesiące? Na jakiej płaszczyźnie chcecie się realizować i jakie stawiacie sobie cele na najbliższy czas?
W obecnej rundzie postanowiliśmy przywiązać największą uwagę do meczów wyjazdowych. Na wiosnę mamy dużo atrakcyjnych kibicowsko wyjazdów. W lato ma zostać zorganizowany mecz z Legią Warszawa z okazji 90 lecia naszego klubu i to będzie wydarzenie numer jeden na Sportowej. Nasi ultrasi znowu będą mieli okazję do wykazania się, chcemy rozpromować ten mecz do granic możliwości i wystawić młyn rozmiarem przypominający ten z derbów z Victorią Kałuszyn. Reszta meczów na Sportowej nie zapowiada się atrakcyjnie kibicowsko, ale oczywiście na każdy będziemy się zbierać i na każdym będziemy dopingować.

Z kibicowskim pozdrowieniem Marcin i Patryk!

(Zdjęcie ze wspomnianego w końcówce wywiadu meczu z Legią Warszawa)

Ten wpis został opublikowany w kategorii WYWIADY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *