Broń Radom – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 16.05.2009

miniNa dzisiejszy dzień przygotowaliśmy naprawdę dużą dawkę old-school-owych relacji. Tym razem możecie zapoznać się z relacją kibiców Broni Radom oraz Świtu z awantury na murawie, a to nie jedyne atrakcje do jakich miało tego dnia dojść.

Broń: Mecz miał być bez specjalnego ciśnienia, goście na jesień ładnie nas przyjęli u siebie, więc u nas nie było jakieś mobilizacji. Swoją liczbę podadzą jak wrócą. Mają na wyposażeniu jedną flagę, dobrze dopingują. W czasie deszczu zdejmują koszulki. My na początku wywieszamy flagę plus trans „rura kamień cegła bryła, to jest ta zielona siła” odnoszący się do postawy sąsiadów w zeszłym tygodniu. Doping taki sobie. Dostajemy cynk o autach sąsiadów na Plantach. Widząc postawę zawodników na boisku, przy stanie 0:2 zdejmujemy flagę i chcemy opuścić stadion. W tym samym czasie kibice Świtu przeskakują ogrodzenie i lecą w naszym kierunku. Na początku niewielu nas jest, ale z czasem dobiega reszta. Wymiana poglądów jak najbardziej na remis ze wskazaniem na Świt, gdyż byli na obcym terenie. W czasie dyskusji Nowodworzanie tracą szalik, który płonie później. Podczas całego zamieszania młodzi od nas rzucają kilkoma kamieniami za co potem zostają na sektorze przykładnie ukarani – SORRY. Po przerwie trochę obustronnych dyskusji i opuszczamy stadion, niestety aut sąsiadów nie znajdujemy. Ogólnie Świt się bardzo dobrze pokazał. Była to druga ekipa, która dotarła na nasz stadion w tym sezonie. Dzięki dla chłopaków z Nowego Dworu za dobrą zabawę, jak za starych dobry lat. Kto nie był niech żałuje.

Świt: Na ten mecz udajemy się autokarem w sile 40 osób (w tym 12 z FC Studzianki). Docieramy do Radomia bez przeszkód. Już pod stadionem pisanie przez mundurowych, którzy lekko prowokują. Po wejściu na sektor wita nas prezes Broni, w porządku człowiek. Od 1 do 90 minuty jedziemy z nieustannym, chwilami naprawdę zajebistym dopingiem, pod koniec nieco siada. Mamy na wyposażeniu 1 flagę. Przez większość meczu część ekipy dopinguje bez koszulek, pomimo deszczowej aury. Młyn Broni oceniam na jakieś 50 osób (ciężko z naszej perspektywy ocenić), bodajże z 3 flagami i jakimś transparentem o Radomiaku, na początku nieźle dopingują, potem słabo. Pod koniec pierwszej połowy zauważamy, że Broń ściąga flagi i składa je na bieżni. W tym momencie wysypuje się od nas ok. 30 osób i biegnie w stronę młyna. Pod ich sektorem ekipa Broni, która była obecna na bieżni „pali wroty” bądź dostaje oklep. Zza zakola wysypuje się ekipa Broni (druga pozastadionowa? ekipa z młyna która pobiegła dookoła?), która atakuje naszych, ponadto w awanturę wdaje się ekipa z młyna (dozbrojona w brechy, kamienie i butelki) + ochroniarze. Mimo liczebnej przewagi przeciwnika, walka trwa w najlepsze na bieżni i boisku, nie cofamy się i takie harce trwają 2-3 minuty, mecz chwilowo przerwany. Wjazd kasków i musimy się ewakuować na sektor. W awanturze tracimy 1 szal. Po akcjach jeden od nas powinięty, wypuszczony po meczu. W drugiej połowie wymiana uprzejmości pomiędzy ekipami, w drugiej połowie młyn Broni opuszcza stadion. Po zakończeniu spotkania jesteśmy trzymani dość długo na sektorze, gdzie psiarskie legitymują ponownie + zdjęcia indywidualne. Powrót z wahadłem. Po meczu miało odbyć się na trasie rendez vous z Radomiakiem, ale z w/w przyczyn do niczego nie dochodzi. RR oferuje pomoc dla ewentualnych zatrzymanych, dzięki za chęci. Do Nowiaka spokój. Odnośnie starcia – jak najbardziej dla nas na plus, gdyż byliśmy na ich terenie, walka z liczniejszą bandą. Po wszystkim Broń przeprasza nas za kamienie.

1 2

Ten wpis został opublikowany w kategorii WSPOMNIEŃ CZAR. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *