Flagi ważne i mniej ważne?

miniaturaJakiś czas temu portale kibicowskie obiegła wieść o zdobyciu przez Legionistów na emigracji flagi Widzewa Łódź, a dokładnie przy okazji meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Tottenhamem, a CSKA Moskwa. Sprawa wydaje się o tyle interesująca, że po opublikowaniu tej informacji zaczęły pojawiać się komentarze, że skrojona flaga była wydana w nakładzie kilkunastu czy kilkudziesięciu sztuk, co miałoby być jakimkolwiek usprawiedliwieniem straty. Przy takowym wytłumaczeniu największym problemem wydaje się produkcja takowych flag w takim nakładzie w danej ekipie, a tym bardziej jako zwykły okazjonalny gadżet. Oczywiście są również fany produkowane w masowych ilościach przez kluby, ale o wartości takowych produkcji pisać nie będziemy, bo nie warto. Postanowiliśmy jednak przyjrzeć się wydanej kilka dni po tym wydarzeniu relacji kibiców łódzkiego Widzewa. Możemy z niej wyczytać, że stracona flaga nie była flagą emigracji oraz że została stracona przez jakiegoś piknika. Nasłania się tylko jedno pytanie, od kiedy to pikniki wspierają chuligańskiego układowicza? Od kiedy to nic nieznaczące płótno zostaje wywieszone na takowym meczu, co dobrze widać na zdjęciach? Faktycznie ciężko doszukać się zdjęć tego płótna na meczach Widzewa. Pojawiło się ono jednak przy okazji organizowanego przez Emigrację VI turnieju Criminal Family w Dublinie. Czy tam również wywiesił ją piknik? Naprawdę bardzo ciężko się w tym wszystkim odnaleźć. Czy czasami nie lepiej przyznać się do porażki? Niż oczekiwać, że dana ekipa przed skrojeniem flagi będzie sprawdzać w jakim nakładzie została wydana i jakie miejsce zajmuje w hierarchii flag? Temat na pewno jest interesujący, na szczęście coraz więcej ekip zaczyna kontrolować wydawane gadżety i miejmy nadzieję, że wkrótce takie problemy przestaną się pojawiać.

widzew

Zdjęcie: www.widzewtomy.net

Wspominana wyżej relacja kibiców Widzewa Łódź:

Wiara spod Zegara: Około 200 osobowa grupa Widzewiaków wspiera wczoraj w Londynie kibiców CSKA Moskwa na meczu Ligi Mistrzów z Tottenhamem. Flaga naszej emigracji nie zawisła wczoraj w sektorze gości. Stracone przez jakiegoś piknika płótno było jednym z kilkudziesięciu drukowanych flag, które jako gadżet w wolnej sprzedaży wydali mieszkańcy wysp. Nie zadebiutowała również na żadnym z naszych wyjazdów oraz meczów w Łodzi. Przy okazji informujemy wszystkich kibiców Widzewa, że zamawiane na własną rękę drukowane flagi, banery i inne tego typu gadżety – nie były, nie są i nie będą tolerowane na meczach naszego klubu, a wobec osób które nie zastosują się do powyższego komunikatu zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje, a drukowane płótna zostaną im zabierane.

Ten wpis został opublikowany w kategorii FELIETONY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *